Marsz pamięci przed Pałacem Prezydenckim

12-05-2011 09:41 przez Michał Kondrat

W Warszawskiej Archikatedrze św. Jana Chrzciciela 10 maja 2011 o godz. 19 odbyła się, jak co miesiąc, Msza Św. w intencji Prezydenta RP śp. Lecha Kaczyńskiego i jego małżonki śp. Marii Kaczyńskiej oraz innych ofiar katastrofy Smoleńskiej. Tradycyjnie po mszy kilkanaście tysięcy osób przeszło w tzw. „Marszu Pamięci” pod Pałac Prezydencki.

Jego uczestnicy domagali się wyjaśnienia katastrofy i zwrócenia wciąż nieoddanych Polsce czarnych skrzynek oraz wraku samolotu. Widać było dziesiątki antyrządowych transparentów. Ludzie przybyli na Krakowskie Przedmieście śpiewali pieśni patriotyczne i nieśli biało-czerwone flagi.

Niestety, Janusz Palikot, który nawołuje do „tolerancji”, nieopodal Pałacu Prezydenckiego, urządził antypisowski happening posiłkując się garstką młodzieży. Rozstawił namiot z logiem Ruchu Poparcia Palikota, przy którym wznoszono transparenty nasycone hasłami pełnymi nienawiści. Niektórzy z uczestników happeningu nie wiedzieli nawet po co się tam znaleźli, czy nie potrafili wyjaśnić treści trzymanych transparentów. Przodowali za to poziomem agresji.

Wszystko zdaje się tylko po to, by zakłócić przebieg patriotycznego wydarzenia.

Dziwne jest, nie tylko to, że Janusz Palikot dostał pozwolenie na legalna manifestację w tym samym miejscu, w którym odbywał się „Marsz Pamięci”, ale również to, że nie poskąpiono mu imponującej ochrony policji i straży miejskiej. Przed kim? Nie wiadomo…. Tej decyzji Warszawskiego Ratusza nie potrafili wyjaśnić nawet stojący na miejscu funkcjonariusze. Nasuwa się pytanie, czy wyjście Janusza Palikota z Platformy Obywatelskiej nie było zaplanowane. Teraz bowiem bezkarnie może prześladować kościół i PiS, a urzędnicy Platformy zdają się to mu to tylko ułatwiać...

Na zdjęciach poniżej widać między innymi zawstydzonych strażników miejskich, którym wydano rozkaz pilnowania namiotu Palikota.

Z miesiąca na miesiąc coraz więcej ludzi bierze udział w „Marszach Pamięci”, co z pewnością jest problemem dla rządzących. Dla wielu uczestników Marsz jest okazją do wyrażenia swojej dezaprobaty dla rządów Donalda Tuska i zwrócenia uwagi na realne problemy Polski. Wystarczyło być na Krakowskim Przedmieściu, aby się przekonać, że „Marsz Pamięci” jest wydarzeniem patriotycznym, a nie „spotkaniem nawiedzonych”, jak to nam się czasem próbuje pokazać w mediach.

Wróć